środa, 16 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012
pocieszycielka
Mrucze pod nosem bo Tata zamiast OCHOCZO dzieci kąpać wieczorem, postanawia nagle (po roku) kran w pralni naprawiać... Hania mnie pociesza: - Wiesz Mamusiu, jak zmienie zdanie i będę chciała mieć dzieci* to pewnie będę miała tak samo (wypowiedziane pełnym zrozumienia tonem ;) Ale zadzwonię do Ciebie i będziesz taką moją nianią co? A jak bedziesz zmęczona zadzwonię po Anię Nianię. Nieźle Mała kombinuje ;) Ale tak Córciu, chętnie pomoge jak tylko będę mogła. *Kategorycznie odmawia zamążpójścia i posiadania dzieci w brzuszku. Szczegółów porodu wiadomo nigdy nie poznała ale jednak zapamiętała i zakodowała mój stan po powrocie do domu. Bólu widać skutecznie nie ukryłam, bo ukryć się niezabardzo dało...Z powodu ponoć nietypowego poporodowego nadciśnienia (w ciąży 120/80) leżałam mimo tabletek kilka dni bo trzymanie pionu wiązało się z pękaniem czaszki, do tego paląca rana po CC). Swoja drogą jak sobie przypomnę teraz, że ze szpitala mnie wypisali z takim ciśnieniem dając na odchodzne nieoficjalnie garstkę tabletek to szlag mnie trafia...Zero recepty, wskazań co robić, nic. Na szczęście mam przyjaciółkę farmaceutkę, ginekolożkę co z wakacji na smsy odpowiada i zdrowy rozsądek (to ostatnie chyba mam;) mama leń
Rano próbuje złapać zakończenie pięknego snu o nicnierobieniu i nicniechceniu tubylców względem mnie ;) H: Mama no wstań, zrób mi piciu. M: Zaaraaz. H: Mama wstań. Piciu. M: Zaaaraaz. H: Mama. Piciu. M: Miniuuunia jeszcze. Błaagaam H: Piciu! M: Nie moge otworzyć oczu. H: Mama. Nie bądź taka leniwa. M: :-0
poniedziałek, 14 maja 2012
sprzeciw
H: Mamo ja sie sprzeciwiam, nad morze NIE BIORĘ szczoteczki do zębów! *** Na szczęście chodzi o kolorowa...za to bierze od Taty, hotelową ;)
niedziela, 13 maja 2012
to ostatnia niedziela la la la
Na uczelni. Kolejny zjazd robie wagary i leżę plackiem na plaży. Leżenie plackiem mam gwarantowane jak mnie małe istoty przewałkują ;) Po powrocie tylko jeden jedyny egzamin no i dyplom, ale to raczej na wrzesień sobie zostawiam bo jeszcze pare stron napisać by należało... Rano zaspałam ale sms "zamij miejsca" mnie obudził ;) Zamiast kawy na którą nie miałam czasu, ciśnienie mi podniosła mała adrenalinka. Nie ma jak puste szosy, autostrada o poranku w połaczeniu z dobrą i głosną muzyką. Relaks w czystej formie. Tata miał relaks z dzieciakami. Na koniec dnia Franek uśpił Tatę. Ten ostatni chrapał na fotelu przy łóżeczku, a ten pierwszy klepał tego ostatniego po głowie :) Teraz zasłużona lampka domowego wina. Opijam ostatnie zaliczenia. Taka jestem z siebie dumna ;)
piątek, 11 maja 2012
spacer
Wolę mieć obolałe nogi od chodzenia niż podążać cały dzień tropem małych stópek od szafki do lodówki przez deske klozetową i spowrotem. Zmordowałam dziś dzieci spacerem od 13 do 20. Auto mi zdecho w niewyjaśnionych okolicznościach a kilka spraw do załatwienia było. Na podjeździe parkuje bo mi się do garażu wjeżdżać nie chce to mam. Może udaru słonecznego dostało? Silnik jest sprawdzałam. Akumulator chyba też. Podejrzenia miałam bo raz nam radio pod domem zapylili w starym aucie. W gazecie napisali: "Podczas gdy Romeo zabawiał się u Julii, włamano się do samochodu..." Co za kretyn to napisał. Tak się wkurzyłam, bo po pierwsze co za Romeo u Julii? Mąż z żoną zgłaszają włamanie...A szkoda gadać. Za dużo się już dzisiaj nagadałam... o wróżkach co pod krzaczkiem siedzą nad rzeczką najchętniej. Tylko dlaczego właściwie ich nie widać? Czemu ludziom się nie pokazują? Wiemy czemu. Bo jak ktoś w nie nie wierzy a by zobaczył, to dostał by zawału. Dlatego właśnie. O rodzinie z nieba. Siostra i brat tam jeszcze są. Lub inne konfiguracje. Siostra siostra lub brat brat. Niewiadomo. O szkole domowej. Codziennie Hania chodzi ale w soboty nie musi na szczęście...O koniczynie i dlaczego tak trudno czterolistną znaleźć? O cysternie czy mąkę może przewozić? O wiatropylności i owadach bez żądeł. O pomidorówce że lepsza nawet niż w domu i o lodach. Jaki by to wybrac smak? Hmm. Ten co ZAWSZE. Hania na szczęście piechurem jest od małego i te 6km (drogą okrężną;) z małymi przystankami pokonała dzielnie. Franek idąc w ślady siostry spacery uwielbia. Nawet obiad w nowej restauracji udało się zjeść w miarę cywilizowany sposób. Na koniec trampolina u Dudusia. Franek też skakał za łapki z Atą a jak piszczał i klaskał z radości! Poza tym... tadam... chudnę przez te spacery. Do wagi "zero" już niewiele. HA HA. To był dobry dzień ale każdy mięsień mi drży ze zmeczenia.
czwartek, 10 maja 2012
waga piórkowa
Mały update na roczek. waga: 13.3 rozmiar ubranek: 18-24 Wczoraj przemierzył trasę lodówka-kanapa pięciokrotnie. Trzymany za ręcę ale to jego rekord absolutny. Wczoraj też rekordowo długo stał bez trzymanki. I pierwszy raz w butach się zgodził po placu zabaw śmigać. Do tej pory w butach siadał i je usilnie zdejmował ;) Poza tym piasku się nie boi to już pewne. I w nosie ma brudne ręce. Czemu o tym piszę to innym razem bo winko domowe i film czeka.
Tatum
Tatum wpadł do domu na dosłownie 30min. Miał pecha bo dzieciaki padły 5 min wcześniej. Spakował m.in nasze piękne czerwone, debowe drzwi i pomknął na FARMĘ (Mamusiu a to będzie prawdziwa farma? Będą kury i krowy? Ja tak bardzooo chciałabym krowy!) Ostatnim razem spał na poddaszu w śpiworze z siekierką po lewej, nożem myśliwskim po prawej;) W domu bez okien i drzwi. Ahoj przygodo...Teraz już drzwi będzie miał. W każdym razie w samochodzie... Wakacje już może tam spędzimy. A rzeka! Jaka tam jest piękna rzeka...Jak ją zobaczylam w Wielkanoc to się popłakałam... *** ***
pies
Hania boi się psów. Niezależnie od rozmiaru. A dzisiaj na spacerze jednego wielkiego ciaporaka spotkałyśmy...bez właściciela. Rzadko się to już zdarza, ale jednak jak widać. Hania zamarła. Widziałam jak cała sztywnieje ze strachu, przykleiła sie do mnie po czym na mnie wdrapała. Pies się schował w krzaki nad rzeką. H: Uff, nie ma go. O nie mamo! widze ogon! OGON! MAMO PIES! ON TAM JEST! Musiałyśmy go minąc niestety, zapewniłam Hanię że pies jej nic nie zrobi i że jest na moich rękach bezpieczna (akurat gdyby chciał to by nas wszystkich zjadł...) Zabroniła się jej odzywać i na niego wogóle zerkać. Hania uspokojona nieco wyszeptała: H: Mamusiu a czy FJanusiowi napewno nic złego nie zrobi? Rozczula mnie ta jej troska o FJania. A wieczorne tulańce jakie odstawiają to naprawde mnie kładą na łopatki.
o cenach zasłon
Franek zmajstrował coś przy dekoderze i TV nie ma obrazu już 3 dzień ;] Nadal próbuje tam majstrować i jest nieugięty w swoich próbach. Wsadziłam go do łóżeczka turystycznego i urządziłam pogadankę ;) Hania na to: - Tak teraz już wogóle bajek nie będzie! I będziemy musieli kupić nowy telewizor! A TYM coś większe TYM droższe. A telewizor jest taaaki wieeelki. A zasłony to dopiero są drogie! |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
![]()
|